Tu można ćwiczyć grubo po siedemdziesiątce

W stowarzyszeniu Echo ćwiczą dojrzałe panie. Raz w tygodniu przychodzą tu po to, by poprawić kondycję i ...humor. Fot. Karolina Bodzińska

Ruch jest tożsamy ze zdrowiem, a ćwiczyć można w każdym wieku. Nigdy nie jest za późno, by rozpocząć przygodę ze sportem. W stowarzyszeniu Echo na zajęcia fitness przychodzą nawet seniorki z chorobą nowotworową. Kiedy nie dają rady wykonać wszystkich ćwiczeń, robią to w ograniczonym, bezpiecznym zakresie. Ale się nie poddają!

Kiedy upały dały się wszystkim we znaki Natalia Ginter – Nowak, zawodniczka bikini fitness, trenerka personalna i instruktorka fitness prowadząca zajęcia w stowarzyszeniu Echo była przekonana, że większość emerytek zwyczajnie zrezygnuje z treningów. Formalnie miałyby wymówkę, bo upał najgorzej znoszą dzieci i seniorzy. Tymczasem na zajęcia stawiły się w komplecie.

– Wiecie, co jest najdziwniejsze? Wielu młodym, w te gorące dni, nie chce się ruszyć palcem, a wy, moje cudowne emerytki, bez wymówek przybyłyście – nie kryje zadowolenia trenerka.

Te zajęcia różnią się od tych organizowanych w klubach fitness. W Echu seniorki spotykają się co tydzień, w świetlicy. Tak naprawdę każdy może dołączyć, nie trzeba być członkiem stowarzyszenia. Można przyjść wprost, z ulicy. I co najważniejsze wszystko jest bezpłatne.

Panuje tu bardzo rodzinna atmosfera. Nikt nikomu niczego nie narzuca! Można przyjść w stroju sportowym i sportowych butach, ale można też w balerinach i szerokiej, nie krępującej ruchów spódnicy.

– U nas każdy ma czuć się swobodnie – podkreśla Hanna Hendrysiak, szefowa stowarzyszenia Echo.

Najpierw panie odsuwają stoły, a w kręgu ustawiają…krzesła. Potem siadają na nich wygodnie, a Zosia, wolontariuszka Echa, rozdaje im kubeczki z wodą. Dokładnie tak! Spotkanie zaczyna się od picia wody, bo zdrowy organizm to nawodniony organizm.

– A wy panie za mało pijecie – strofuje seniorki trenerka.

W trakcie treningu pani Natalia robi częste przerwy i zachęca swoje podopieczne do picia.

Choć ćwiczenia wykonuje się na siedząco wcale nie są łatwe. Szczególnie wtedy, gdy trenerka każe sięgnąć po gumy.

– W niektórych ćwiczeniach poczujecie ból, ale znam wasz stan zdrowia i wiem, że te ćwiczenia możecie wykonywać. Czasami to ten „dobry ból”, który pomaga nam się rozruszać – tłumaczy trenerka.

Ćwiczenia zostały tak opracowane, aby wzmocnić te partie ciała, z którymi dojrzałe panie mają największe problemy. Wzmacniane są m.in. ramiona, kręgosłup, brzuszek, a na koniec mięśnie kegla.

– Oj, coś ciężko mi dzisiaj idą te ćwiczenia na brzuszek – wzdycha pani Hania.

– To te schabowe, które dzisiaj pani jadła. Widziałam! Lepiej gdyby były bez panierki – śmieje się Natalia Ginter – Nowak i grozi palcem szefowej Echa.

Tu nikt nie ucieka się do wymówek. Ćwiczy seniorka ze sztucznym biodrem i pani z rakiem.

– Choruję na nowotwór, ale przecież jeśli przestanę się ruszać będzie ze mną jeszcze gorzej. Pewnych ćwiczeń nie daję rady wykonywać, ale pani Natalia daje mi znak, kiedy mam ćwiczyć, a kiedy przerywać – wyznaje jedna z seniorek.

Jedną z najstarszych uczestniczek jest 76 – letnia Bożena Głowacz.

– Wiek nie ma tu nic do rzeczy. Uwielbiam się ruszać. Zazwyczaj popołudniami odbieram wnuczka z przedszkola, ale dzień z fitnessem traktuję jak swoje święto. Każda z nas, niezależnie od tego czy jest mamą, babcią czy prababcią powinna znaleźć czas dla siebie – przekonuje Bożena Głowacz.

Na koniec trenerka serwuje rozciąganie.

– Moje drogie rozciągać się powinniście także z rana, najlepiej zaraz po przebudzeniu, bo wtedy jesteście bardziej „wyciągnięte” i elastyczne – podpowiada Natalia Ginter – Nowak.

Radzi też by panie pracowały nad oddechem, by był miarowy.

– Kiedy czujecie ból wstrzymujecie oddech, ale to powoduje, że bardziej się męczycie, bo jesteście niedotlenione. Oddychajcie stabilnie – mówi trenerka.

Ale w Echu nie tylko o ćwiczenia chodzi lecz o wzajemne wsparcie.

Podczas zajęć wszystkim poprawia się nie tylko kondycja, ale także humor – zdradza Alicja Borowicz.

W klubach fitness i na siłowniach po zajęciach każdy pędzi do domu. Tutaj nie ma o tym mowy! Panie po krótki odpoczynku zaparzają kawę i siadają, czasem przy ciasteczku, by zwyczajnie ze sobą pobyć.

– To są najprzyjemniejsze chwile, nagroda za wylany pot – uśmiecha się Hanna Hendrysiak.

Zajęcia rozpoczęły się w ubiegłym roku i są finansowane przez Urząd Miasta Leszna. To druga edycja, która potrwa do grudnia, ale – jak przekonuje szefowa stowarzyszenia – będzie starała się o a ich kontynuację.

– Jesteśmy dzięki nim sprawniejsze, a co najważniejsze mamy powody by wyjść z domu – kończy szefowa Echa.

Seniorki ćwiczą pod czujnym okiem Natalii Ginter – Nowak. Fot. Karolina Bodzińska

Karolina Bodzińska