Udany sezon na czereśnie. Sprzyjała im pogoda

Na początku sezonu ceny czereśni były wysokie, później się ustabilizowały. Fot. A. Chomicz

Tegoroczny sezon zbioru czereśni należał do udanych. Owoców nie brakowało, a ceny były stabilne.

– Jestem mile zaskoczony tym, jak potoczył się sezon – mówi Grzegorz Marcinowski, sadownik z gminy Czempiń. – Przełom marca i kwietnia przyniósł trochę nerwów. Sady ucierpiały na skutek przymrozków. Nie było wiadomo, czy będzie co zrywać w czerwcu.

Jak się okazało, obawy były niepotrzebne. Tegoroczna aura zdaniem specjalistów akurat dla czereśni była korzystna.

– Wczesną wiosną pojawiły się przymrozki, ale wymarznięcia nie były dramatycznie wielkie – potwierdza Jarosław Górski, specjalista ds. sadownictwa w Wielkopolskim Ośrodku Doradztwa Rolniczego. – Owoce, które przetrwały były większe i ładniejsze. Nie było dzięki temu nadprodukcji i cena utrzymywała się na opłacalnym poziomie. W miarę suchy czerwiec przyczynił do tego, że owoce nie gniły i nie dotknęła je choroba grzybowa. Upały pojawiły się w momencie, kiedy to czereśnie były już wykształcone i jakoś dramatycznie na ich jakość nie wpłynęły.

W tym roku sezon zbioru czereśni rozpoczął się na początku czerwca, od tzw. majówek. Następnie do koszyków trafiały kolejne odmiany. W tym roku nie było okresu przestoju pomiędzy zrywaniem wcześniejszych i późniejszych odmian, jak to jest zazwyczaj. Wszystko to za sprawą tegorocznej suchej i gorącej aury. Oprócz jakości sadowników zadowalały także ceny czereśni. Na początku sezonu w hurcie kosztowały ok. 15 zł za kilogram. Pod koniec czerwca – w zależności od odmiany – sadownicy otrzymywali od 4 do 6 zł. Pod koniec sezonu już w lipcu ceny znów podskoczyły do ok. 8-10 zł za kilogram. W detalu ceny te były o kilka złoty wyższe.

– Czereśnie to jedna ze stabilniejszych branż sadownictwa – uważa Jarosław Górski. – Sady to wielosezonowa inwestycja. W naszym regionie jest ich najwięcej w okolicach Krzywinia, Czempinia i Osiecznej. Od kilku lat areał jest podobny.

Gerwazy Konopczyński