Ugasili pożar w Szwecji i wrócili do domów

po raz pierwszy w dziejach Kościana miejscowi strażacy pojechali na zagraniczną misję Fot. Bogdan Ludowicz

Kościańscy strażacy, którzy przez ostatnie dwa tygodnie walczyli z wielkimi pożarami lasów w Szwecji, w poniedziałek (6 VIII) wrócili do domu. Koledzy z pracy, ale też ich bliscy oraz znajomi zgotowali im owacyjne powitanie na placu przed komendą. Emocje sięgały zenitu. Łzy wzruszenia mieszały się z uściskami i okrzykami radości.

Po raz pierwszy w dziejach Kościana ludzie od nas pojechali na zagraniczną misję – mówił z dumą Andrzej Ziegler, zastępca komendanta powiatowego PSP w Kościanie. – Bardzo dziękujemy za to, że pokazaliście poza granicami kraju nasz profesjonalizm i poziom wyszkolenia. Udowodniliście całemu światu, że w naszym kraju ratownictwo jest na wysokim poziomie.

Cieszymy się, że wróciliście cało i zdrowo. Gratulujemy i jeszcze raz dziękujemy za wszystko. Na apel szwedzkich władz o pomoc w gaszeniu pożarów odpowiedziało prawie 140 polskich strażaków. Niemal połowa z nich to byli Wielkopolanie, wśród których znalazło się sześciu funkcjonariuszy z kościańskiej komendy: Michał Bednarczyk, Szymon Kaźmierczak, Łukasz Kurzawski, Szymon Michalski, Bartosz Napierała, Szymon Pracharczyk. Byli oni jedynymi reprezentantami naszego regionu w tej grupie.

Dlaczego pojechali właśnie strażacy z Kościana? W kilkunastu komendach na terenie każdego województwa są specjalistyczne grupy ratownicze, a oprócz tego część sił i środków jest wyodrębniona i przygotowana do działań poza granicami kraju tzw. modułów. Strażacy z Kościana dobrowolnie zgłosili się do modułu, który zajmuje się gaszeniem pożarów lasów z ziemi, a takiej właśnie pomocy potrzebowali Szwedzi – wyjaśnia Dawid Kryś, oficer prasowy KP PSP w Kościanie. Warto jednak podkreślić, że każdy z uczestników misji do Szwecji osobiście wyraził zgodę na udział w niej. To była ich dobrowolna decyzja.

Byłem zaskoczony kompletując listę wyjazdową. Każdy ze strażaków bez cienia zastanawiania, po prostu błyskawicznie zadeklarował gotowość wyjazdu – zaznacza Andrzej Ziegler.

Fakt, nie wahałem się, ale to nie jest kwestia bohaterstwa tylko odpowiedzialności za swoje wcześniejsze decyzje – mówi jeden z uczestników misji Łukasz Kurzawski, strażak KP PSP w Kościanie, ale też komendant gminny OSP w Śmiglu, który w ubiegłym roku bezinteresownie pomagał poszkodowanym przez nawałnice na Pomorzu. Kościańscy strażacy gasili pożar na 7-kilometrowym odcinku lasu niedaleko miejscowości Karbola w środkowej Szwecji. To miejscowość, w której znajdowało się około 100 domów.

Nie goniliśmy pożaru, ale przygotowywaliśmy się do ataku na niego. Na szczęście okazaliśmy się skuteczni. Nie ukrywam, że było to ciężkie i trudne zadanie. Byliśmy w pracy po kilkanaście godzin. Potem musieliśmy jeszcze pokonać trasę 60 km do naszej bazy, umyć się i coś zjeść. Bywało, że na sen zostawało nam po pięć godzin albo mniej – wyznaje Ł. Kurzawski. Kościański strażak zaznacza, że ogromny szacunek i sympatia, jaką na każdym kroku okazywali im obywatele Szwecji, dodawała sił i motywacji do działania.

Jeszcze nie dojechaliśmy na miejsce, a oni już taktowali nas jak bohaterów. To było niezwykłe przeżycie – deklaruje Łukasz Kurzawski.

Cały artykuł jest również dostępny w 32 numerze Panoramy Leszczyńskiej z 2018 roku. Zapraszamy do zakupu e-wydania:

AUTOR ARTYKUŁU: Anna Machowska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*