Warto jeździć do Czacza

Na tym wielkim targowisku staroci znajomy wyszukał niedawno obraz, na którym zarobił jakieś dwa tysiące zł. Chodziło mu bardziej o tematykę i ładną ramę, niż o tzw. wartości artystyczne. Szukał coś z owocami, co pasowałoby do zawieszenia w jadalni.

W Czaczu (gm. Śmigiel) obrazy, także te prawdziwe, czyli olejne lub akwarele, walają się całymi stertami. Są ich setki, jeśli nie tysiące. Dominują alpejskie pejzaże, coś co w kulturze holendersko-belgijskiej (stamtąd pochodzą bowiem prawie wszystkie czackie rupiecie) pełniło kiedyś rolę naszych jeleni na rykowisku. Takich z owocami było tylko kilka, a wśród nich tylko jeden miał jakiś poziom. Dość duży, z ładną ramą, ale z zającem na pierwszym tle. Ten zwierzak niespecjalnie pasował przyszłemu nabywcy, ale za to pasowała cena. Inni sprzedawcy za kiepskie bohomazy chcieli 300-500 zł, a ten obraz wywoławczo kosztował tylko 200 zł. Po targowaniu o 50 zł mniej.

Zbigniew Greźlikowski

Cały artykuł w 13. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*