Wchodzą do lodowatej wody dla emocji i adrenaliny

Morsy z gostyńskiego klubu spotykają się w każdą niedzielę na plaży w Cichowie o godz. 10:30. Fot. Remigiusz Dettlaff
Morsy z gostyńskiego klubu spotykają się w każdą niedzielę na plaży w Cichowie o godz. 10:30. Fot. Remigiusz Dettlaff

Na samą myśl o morsowaniu można dostać gęsiej skórki, a co dopiero faktycznie zanurzyć się w zimnej wodzie. W sezonie jesienno-zimowym większość osób marzy raczej o tym, aby wygrzać się na ciepłym piasku.

Kąpiel w lodowatej wodzie nie jest jednak wielkim wyczynem dla morsów z klubu Niedźwiedź Gostyń. Od dwóch lat spotykają się w każdą niedzielę o godzinie 10:30 na plaży w Cichowie i to bez względu na panujące warunki atmosferyczne. Choć klub istnieje drugi sezon, to jego założyciele morsują już trzeci rok.

Początki grupy

Pomysł na założenie grupy powstał w 2018 roku.

– Na początku było nas kilka osób, ale z czasem przybywało chętnych do spróbowania zimnych kąpieli. Nazwa została wybrana przez grupowiczów w głosowaniu i wygrała z innymi opcjami. A niedźwiedź pasuje, w szczególności polarny, bo jest kojarzony z zimą i mrozem. Mnie do morsowania namówił kolega, a było to osiem lat temu. Na początku nie byłem przekonany, ale widząc z czasem korzyści i zagłębiając się w ten temat, zaczęło mnie to bardzo interesować – wyjaśnia prezes grupy Wojciech Siejiński.

Obecnie regularnie w niedzielnych kąpielach bierze udział dwadzieścia osób, a cała grupy liczy trzydziestu morsów. Stanowią ją osoby w wieku od 6 do ponad 60 lat. Dzieci oczywiście morsują pod okiem rodziców, a w wodzie spędzają niecałą minutę.

Natomiast pozostali przebywają w wodzie od 5 do 15 minut. Każdy poznaje swój organizm i wie, ile wytrzyma w jeziorze. Początkującym bardziej doświadczeni pomagają w dobraniu długości trwania kąpieli.

– Należy indywidualnie dobierać czas trwania kąpieli, ponieważ każdy ma inną tolerancję na zimno. Trzeba poznać swój organizm i wiedzieć, ile wytrzyma w wodzie. Z kolei początkującym pomagamy w dobraniu długości trwania kąpieli. Zawsze istnieje pewne niebezpieczeństwo, lecz staramy się w grupie, aby nikt nie przesadził z długością kąpieli w zimnej wodzie, a początkującym służymy radą – mówi Wojciech Siejiński.

Zloty morsów

Kąpiel w morzu i jeziorze nie wygląda tak samo. Członkowie gostyńskiego „Niedźwiedzia” w lutym br. wzięli udział w ogólnopolskim złocie morsów w Mielnie. Skąd taki pomysł?

– Chcieliśmy wziąć udział w tak dużym wydarzeniu. Atmosfera panująca w Mielnie podczas zlotu jest nie do opisania. W 2020 roku też się wybieramy do Mielna, tylko liczniejszą grupą – wyjaśnia Wojciech Siejiński.

Morsy przebywają w wodzie od 5 do 15 minut. Fot. Remigiusz Dettlaff
Morsy przebywają w wodzie od 5 do 15 minut. Fot. Remigiusz Dettlaff

Prezes grupy zapytany o to, czy morsowanie sprzyja zdrowiu, odpowiada zdecydowanie, że tak.

– Ludzie, z którymi się spotykamy, są szczęśliwi i radośni. Zauważyliśmy wśród morsów, że mamy podniesioną odporność na przeziębienia i infekcje – dodaje prezes.

Wiele osób zastanawia się, czy do morsowania można się w jakiś sposób przygotować?

– Wyjazd latem nad polskie morze i wchodzenie do wody można uznać za etap przygotowań. A tak na poważnie, to część morsujących osób bierze np. zimne prysznice. W tym roku zaczęliśmy sezon dość wcześnie i woda nie była jeszcze bardzo zimna. Najlepsza „zabawa” zaczyna się, gdy temperatura wody spadnie poniżej 4 stopni Celsjusza. Jeśli natomiast chodzi o przygotowanie przed wejściem do wody, to w naszej grupie zaczynamy od krótkiej przebieżki, po której następuje około 5-minutowa rozgrzewka z ćwiczeniami – tłumaczy Mirosław Prętkowski, członek klubu morsów „Niedźwiedź” Gostyń.

Jak i dlaczego zostać morsem?

Czy, aby zostać morsem, trzeba spełnić jakieś konkretne warunki albo posiadać predyspozycje? Czy jest coś, co może zdyskwalifikować kogoś jako morsa?

– Moim zdaniem nie trzeba mieć specjalnych predyspozycji. Najważniejsze jest przełamać we własnej głowie strach przed zimnem. Wiele osób twierdzi, że gdyby miało wejść samemu, to nigdy by tego nie zrobiło. Wejście do wody w grupie osób wszystko ułatwia. Natomiast nie powinny morsować osoby mające problemy sercem, nerkami czy też nadciśnieniem. Dla mnie największym magnesem, który przyciąga do morsowania, jest adrenalina przed samym wejściem oraz możliwość przełamania strachu przed wszechogarniającym zimnem – przyznaje Mirosław Prętkowski.

Jak podkreśla, na pewno są osoby tak zahartowane, że praktycznie nie chorują. Jemu zdarza się być przeziębionym, dlatego nie twierdzi, że każdego od razu morsowanie uczyni super odpornym na wszelakie choroby. Z kolei wiele osób, które czasem namawia, do spróbowanie twierdzi, że nie chcą, bo na drugi dzień na pewno się z rozchorują.

Dla niektórych morsowanie stało się niedzielnym rytuałem. Fot. Remigiusz Dettlaff
Dla niektórych morsowanie stało się niedzielnym rytuałem. Fot. Remigiusz Dettlaff

– W naszej grupie w ciągu trzech lat mieliśmy chyba tylko jeden przypadek, że ktoś po kąpieli nagle się rozchorował – wyjaśnia M. Prętkowski.

Morsowanie stało się dla nich nie tylko sposobem na rozpoczęcie niedzieli, ale wręcz rytuałem, bez którego nie wyobrażają sobie tygodnia.

Czy wychodząc na brzeg jest im zimno?

– Za każdym razem jest zimno, pomimo rozgrzewki woda jest dla mnie bardzo zimna. Czuję przeszywające ,,szpilki” kłujące całe ciało od stóp do pach. Ważna jest regulacja oddechu i determinacja. Jestem osobą ciepłolubną, a to zimno jest kwestią wyboru – mówi Agnieszka Stańczuk, członkini klubu morsów ,,Niedźwiedź Gostyń”.

Obecny sezon jest dość ciepły. Najniższa temperatura wody do tej pory wyniosła 4 stopnie C. Przy niskich temperaturach morsom dokucza wiatr i deszcz, który potęguje odczuwanie zimna.

Morsowanie na plus

Czym jest dla nich morsowanie i jakie czerpią z niego korzyści? Co jest niezwykłego w „rozrywce”, która u wielu już na samą myśl o tym wywołuje gęsią skórkę?

– Dla mnie morsowanie jest stylem życia i pasją. Jak ktoś raz spróbuje, zostaje na dłużej. To kwestia wyboru i nastawienia, a poza tym w grupie jest łatwiej się przełamać. Emocji i adrenaliny jest dużo zarówno przed, jak i po kąpieli. Poza tym polecam zimne kąpiele kobietom, bo to dobry sposób na brak celulitu i jędrne ciało – dodaje Agnieszka Stańczuk.

Natalia Kurpisz