Wielka moc małych, szklanych baniek

40
Są różne rodzaje baniek. Najpopularniejsze to ogniowe (na zdjęciu) i próżniowe Fot. arch

Sezon chorobowy w pełni. Przeziębienia i różnego rodzaju zapalenia górnych dróg oddechowych sieją swoje żniwo niemal w każdej rodzinie. Nasze babcie, aby pomóc choremu, oprócz podania leków postawiłyby mu również bańki. Wielu może wydać się to zaskakujące, ale ta stara metoda leczenia, która wywodzi się z kręgu medycyny chińskiej, wciąż jest bardzo popularna, a same bańki kupimy dziś w każdej aptece.

Świetnie sprawdzają się nie tylko w przypadku infekcji, ale też przy różnego rodzaju bólach, a nawet – co szczególnie polecam – warto je postawić sobie zapobiegawczo, bo  wzmacniają nasz układ odpornościowy – przekonuje Artur Jęsiek, właściciel gabinetu masażu i akupunktury w Lesznie, który ukończył też specjalny kurs stawiania baniek. – Ponadto bańki powodują zwiększenie koncentracji, poprawę jakości snu i pomagają regulować apetyt.

Jak działają? Wytworzone w bańce podciśnienie zasysa skórę do jej wnętrza, w wyniku czego dochodzi do pęknięcia podskórnych naczyń krwionośnych i wydostania się małej ilości krwi. Efektem są widoczne na ciele siniaki. Ta krew odbierana jest przez system obronny organizmu jako obce białko i staje się silnym bodźcem do wytworzenia dużej ilości ciał odpornościowych, które rozpoczynają walkę z infekcją.

Istnieją różne rodzaje baniek i metody ich stawiania. Najpopularniejsze z nich to oczywiście bańki ogniowe, w których ciśnienie wytwarzamy poprzez potarcie wnętrza szklanego naczynka zapaloną watą, nasączoną uprzednio spirytusem oraz bańki próżniowe, które posiadają zawór z pompką, która wysysa z nich powietrze.

Spotkałem się z opiniami, że obie metody mają jednakowe działanie, a bezogniowa jest do tego bezpieczniejsza, bo nie powoduje ryzyka poparzenia. Moim zdaniem najlepsze efekty lecznicze przynoszą jednak bańki ogniowe, ponieważ ich dodatkowym walorem jest efekt rozgrzewający. Naturalnym odruchem osoby przeziębionej czy ogólnie osłabionej jest dążenie do ogrzania organizmu. Nie należy się obawiać poparzenia, bo jeśli zabieg jest wykonywany przez profesjonalistę, to taka sytuacja nie powinna mieć miejsca – zapewnia Artur Jęsiek.
Anna Machowska

Cały artykuł w 48 numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*