Wjechał porsche na pasy. Uderzył kobietę i uciekł

Kierowca czarnego porsche został zatrzymany przez policję i usłyszał zarzuty. Fot. ANNA MACHOWSKA

35-latek, który uderzył kobietę na pasach w Lesznie, a następnie próbował przejechać ją autem, został zatrzymany po blisko tygodniowych poszukiwaniach. Usłyszał zarzuty, za które grozi mu do trzech lat więzienia.

Do ataku na 30-letnią pieszą doszło blisko tydzień temu. Na Alejach Zygmunta Krasińskiego kierowca czarnego porsche panamera wjechał na pasy. Gdy piesza przeszła przed pojazdem dotykając maskę, kierowca wysiadł z auta. Po krótkiej wymianie zdań uderzył kobietę w twarz. Wrócił za kierownicę i zaczął spychać blokującą przejazd 30-latkę, próbując ją przejechać. Finalnie uciekł. Cios jaki zadał pieszej był jednak na tyle silny, że zostawił na policzku ślad. Wezwano pogotowie, ale badania wykluczyły, by doszło do poważnego urazu.

Właściciel nie jechał

Zaraz po zdarzeniu policja poinformowała, że wie, kim jest agresor. Świadkowie zapamiętali numery auta zaczynające się od liter DWR. Początkowo funkcjonariusze nie zamierzali zatrzymywać sprawcy.

– Nie planujemy jego zatrzymania. Otrzyma wezwanie i sam ma stawić na na komendę, by złożyć zeznania – wyjaśnił wówczas podkom. Piotr Garstka z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.

Wszystko widać jak na dłoni

Atak w Lesznie nagrały też kamery miejskiego monitoringu, a zapis błyskawicznie obiegł całą Polskę. Prezentowały go wszystkie stacje telewizyjne. Wtedy śledczy uznali, że nie będą czekać na odbiór wezwania przez sprawcę i zapowiedzieli szybkie doprowadzenie go na przesłuchanie.

Gdy jednak dotarli do właściciela czarnego porsche panamera, mieszkańca województwa dolnośląskiego, okazało się, że to nie on był sprawcą napaści na kobietę. Poszukiwania trwały więc dalej.

Ściganie z urzędu

Zgodnie z polskim prawem tego typu sprawy zazwyczaj ścigane są przez poszkodowanych w ramach powództwa prywatnego. Obrażenia 30-latki nie naruszały czynności jej ciała na czas powyżej siedmiu dni. Policja jednak uznała inaczej i zapowiedziała ściganie z urzędu. Prokuratura nie oponowała.

– Sprawa jest bulwersująca. Nawet jeśli doszło do wymiany zdań między pieszą a kierowcą, to atak na kobietę jest całkowicie niedopuszczalny – przyznała nam Daria Dąbrowicz- Rzepka, zastępca prokuratora rejonowego w Lesznie.

Szukali go prawie tydzień

Poszukiwania sprawcy trwały blisko tydzień. W poniedziałek rano doszło do jego zatrzymania. O tym, że leszczyńska policja traktuje sprawę bardzo poważnie, świadczyć może fakt, że w ślad za poszukiwanym kryminalni z miejscowej jednostki dotarli aż pod Wadowice. Nie prosili o pomoc żadnej z małopolskich komend. Zatrzymania dokonali sami.

– Po godzinie 9.00 w poniedziałek został on zatrzymany w Andrychowie, skąd został przewieziony do komendy w Lesznie – poinformowała mł. asp. Daria Żmuda z Komendy Miejskiej Policji w Lesznie.

Podczas przesłuchania mężczyzna przyznał się do winy. Stwierdził, że został sprowokowany przez pieszą.

Śledczy ogłosili mu zarzuty dotyczące naruszenia czynności ciała poniżej 7 dni, zmuszenia do określonego zachowania oraz znieważania. Grozi mu do 3 lat pozbawienia wolności . Odpowie też za wykroczenie drogowe.

Michał Wiśniewski