Wrogie przejęcie. Poszło o „gorące” puszki

fot. mac

W ostatnich edycjach plebiscytu na Dziennikarza Roku Press dominują reporterzy śledczy Superwizjera TVN 24. W ub.r. w głosowaniu przeszło 70 redakcji zwyciężył Wojciech Bojanowski za materiał o kulisach śmierci Igora Stachowiaka na komisariacie policji we Wrocławiu. W tym roku wśród faworytów do nagrody wymienia się Bertolda Kittela, który wspólnie z Anną Sobolewską i Piotrem Wacowskim, zrobił reportaż o polskich neofaszystach, znany jako tzw. urodziny Hitlera. Ostatniej niedzieli premierę w tym cyklu miał reportaż „Wrogie przejęcie” o leszczyńskim przedsiębiorcy i byłym prezesie Unii Leszno Rufinie Sokołowskim. Zdaniem dziennikarzy Superwizjera i Gazety Wrocławskiej padł on ofiarą brutalnych działań konkurencji.

Rufin Sokołowski był w latach 1994-2004 szefem Unii Leszno, a przez 12 lat – leszczyńskim radnym. Cały czas prowadził też firmę produkującą żywność. Dramat wydarzył się w czerwcu 2016 roku, gdy hala produkcyjno-magazynowa firmy Rewis na granicy Leszna i Wilkowic stanęła w płomieniach. Bohater materiału TVN 24 nie ma wątpliwości, że to było podpalenie. Według niego zrobili to profesjonaliści, gdyż najbardziej ucierpiały maszyny i urządzenia do produkcji. W pożarze spłonęły też zapasy magazynowe.

Problemy zaczęły się, gdy Sokołowski opracował system samopodgrzewających się puszek z jedzeniem. Wystarczyło szpikulcem przedziurawić otwory, by wywołać reakcję podgrzewającą puszkę do 70 stopni. Biznesmen z Leszna zgłosił produkt do Urzędu Patentowego, ktoś w Rosji zainteresował się projektem i zaoferował dystrybutorowi produktów leszczyńskiej firmy wysoki kontrakt. Sokołowski uważa, że mógł mieć z niego 20 mln zł zysku, ale nigdy ich nie zobaczył, bo dystrybutor zataił przed nim podpisanie umowy, a zaliczkę…roztrwonił.

Kiedy Rosjanie zaczęli się domagać pierwszych dostaw „gorących” puszek, dystrybutor przedstawił panu Rufinowi nowych partnerów biznesowych, producentów wody mineralnej i napojów energetycznych. Całą linię technologiczną w Rewisie obejrzeli i sfilmowali, ale do podpisania umowy nie doszło. I wtedy, jak mówi w reportażu przedsiębiorca z Leszna, zaczęły się groźby pod jego adresem. Do pierwszego, ostrzegawczego, podpalenia, doszło w przeddzień sylwestra 2015 roku. W nocy spłonęło sześć firmowych samochodów, ale nie wykryto sprawców.

Jak się okazało, niedoszły partner biznesowy skopiował produkt i zaczął wytwarzać łudząco podobny. Reporterzy Superwizjera dotarli do Jawora, woj. dolnośląskie, do producenta „ukradzionego” produktu. Prezes firmy Mirosław M. zarzekał się, że to ich patent i know-how, a o pożarze w firmie Rewis nic nie wiedział. Być może nie do końca kłamie, bo okazuje się, że nieformalnym szefem całego przedsięwzięcia jest Szymon B., człowiek z dobrymi kontaktami w służbach mundurowych i z byłym politykiem. Resztę wątków do obejrzenia w materiale na stronie Superwizjera.

Przyznam, iż zmroziło mnie, jak mogą wyglądać biznesy w naszym kraju. Współczuje też Rufinowi Sokołowskiemu, że trafił na tak nieuczciwych partnerów. Natomiast TVN 24 gratuluję kolejnego dobrego materiału reporterskiego. W ub.r. w imieniu redakcji głosowałem na W. Bojanowskiego, w tym postawiłem na B. Kittela. Zobaczymy czy nasz faworyt zwycięży w tegorocznym plebiscycie na Dziennikarza Roku.
Robert Lewandowski

2 KOMENTARZE

  1. Hmm zastanawia mnie jedna rzecz: jest to kolejny temat wywołany przez ogólnopolską telewizję (mam na mysli też pobicia na osiedlu socjalnym na gronowie o których tez dowiedzieliśmy sie najpierw w tvn), jaka jest faktyczna wartość naszych lokalnych mediów bo mam wrażenie ze raczej zerowa i służą raczej jako lokalna gazetka reklamowa lub tuba propagandowa lokalnej władzy. Ewentualnie podpalka do pieca

  2. Bertold Kittel, jeśli faktycznie sfilmował ustawkę opłacona 20 tysiącami złotych, po to by pokazać Polskę w złym świetle, powinien iść siedziec, a stacja powinna zapłacić pare dobrych milionów złotych kary. Ale głosować na niego? No niee..

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*