Wschowscy policjanci uratowali dwie osoby

Sier. sztab. Radosław Kamiński ( po lewej) i asp. sztab. Damian Lipowy na czas odnaleźli młodego człowieka, który próbował się zabić. Fot. KPP Wschowa
Sier. sztab. Radosław Kamiński ( po lewej) i asp. sztab. Damian Lipowy na czas odnaleźli młodego człowieka, który próbował się zabić. Fot. KPP Wschowa

Wschowscy policjanci wraz ze strażakami uratowali życie 81-letniemu mężczyźnie, który błąkał się po ulicy. Zakrwawiony i wyziębiony starszy człowiek szedł wzdłuż torów kolejowych prowadzących ze Wschowy do Leszna. Kilka dni później policjanci uratowali niedoszłego samobójcę.

Kiedy dyżurny wschowskiej policji otrzymał niepokojącą informację o starszym mężczyźnie, który zakrwawiony idzie wzdłuż torów kolejowych ze Wschowy w kierunku Leszna natychmiast wysłał patrol. Z informacji świadków wynikało, że mężczyzna nie reaguje na próby nawiązania kontaktu. Co gorsza był ranny i mimo mrozu wędrował bez kurtki.

– Biorąc pod uwagę zapadający zmrok, stan zdrowia oraz wiek mężczyzny wschowscy policjanci podjęli błyskawicznie działania zmierzające do odnalezienia i udzielenia mu pomocy – relacjonuje komisarz Maja Piwowarska, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji we Wschowie.

Ruszyli na pomoc

Aspirant sztabowy Damian Lipowy i młodszy aspirant Rafał Wolny przy wsparciu strażaków z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej we Wschowie szybko zlokalizowali seniora.

– Mężczyzna nie wiedział jak się nazywa, nie potrafił powiedzieć gdzie był i w jaki sposób znalazł się w tym miejscu. Wiedział tylko, że przewrócił się i uderzył w głowę. Zziębniętego, wycieńczonego mężczyznę strażacy opatrzyli i okryli kocami – informuje policjantka.

Pogotowie przetransportowało mężczyznę do szpitala.

– Gdyby nie szybka reakcja mundurowych historia ta mogłaby mieć tragiczne zakończenie – podsumowuje Maja Piwowarska.

Kilka dni później dyżurny wschowskiej policji otrzymał informację o tym, że młody mężczyzna zamierza popełnić samobójstwo.

Z relacji zgłaszających wynikało, że z częścią z nich już się pożegnał, a na oczach jednego ze świadków zażył kilkadziesiąt tabletek przeciwbólowych i odszedł w nieznanym kierunku. Na pomoc ruszyli dzielnicowi: Damian Lipowy i Radosław Kamiński.

Już się pożegnał

Z relacji zgłaszających wynikało, że po połknięciu tabletek młody człowiek poszedł w nieznanym kierunku. Mimo mrozu nie zabrał ze sobą kurtki. Kiedy rodzinie i przyjaciołom nie udało się go namierzyć zaalarmowali policję.

Policjanci rozpoczęli akcję poszukiwawczą. Biorąc pod uwagę wieczorową porę i niską temperaturę powietrza każda minuta była na miarę złota.

Zaangażowani w sprawę wschowscy dzielnicowi aspirant sztabowy Damian Lipowy oraz sierżant sztabowy Radosław Kamiński przeczesywali pustostany, zarośla, okolice parków i cmentarzy.

W pobliżu parku policjanci znaleźli portfel i dowód osobisty poszukiwanego, a zaledwie 20 metrów dalej zauważyli leżącego twarzą do ziemi młodego mężczyznę.

Nie udało się nawiązać z nim kontaktu. Nie reagował na bodźce.

– Policjanci podjęli czynności ratunkowe. Mężczyzna oddychał, lecz nie był w stanie wypowiedzieć ani słowa. Tracił i odzyskiwał przytomność. Policjanci w oczekiwaniu na przyjazd pogotowia ratunkowego kontrolowali jego funkcje życiowe – mówi Maja Piwowarska, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji we Wschowie.

Na sygnale do szpitala

Wyziębiony, przemoczony, tracący przytomność mężczyzna trafił do szpitala.

– To już drugi przypadek świadczący o tym, że gdyby nie błyskawiczne działanie wschowskich mundurowych doszłoby do ludzkiej tragedii, a historia miałaby tragiczny finał – podkreśla komisarz Maja Piwowarska.

Karolina Bodzińska