Wschowski klub morsów zaprasza

Wschowski klub morsów zaprasza w swoje szeregi. Do niedawna kąpali się raz w tygodniu, teraz na lgińskiej plaży spotykają się dwa razy w tygodniu: w środy oraz w niedziele. Fot. arch Wschowskich Morsów
Wschowski klub morsów zaprasza w swoje szeregi. Do niedawna kąpali się raz w tygodniu, teraz na lgińskiej plaży spotykają się dwa razy w tygodniu: w środy oraz w niedziele. Fot. arch Wschowskich Morsów

Morsy i foczki ze Wschowy sezon 2019 zainaugurowali w październiku. Wspólna kąpiel odbyła się na plaży w Lginiu. Przy tej okazji zapraszają do wstąpienia w ich szeregi. Morsują w każdą niedzielę o godz 10.00 oraz w środy o godz. 19.00.

Monika Rycielska morsuje od 2 lat. Wówczas nieformalny klub ze Wschowy liczył kilka osób.

– Przez ostatnie dwa lata bardzo się rozrósł. Dziś w naszej grupie jest około 50 osób. Najmłodsza osoba ma 7 lat – to moja córka Amelka. Najstarsi są po sześćdziesiątce – mówi Monika Rycielska.

Co ich łączy? Odporność na zimno, pozytywna energia i radość życia – przekonuje pani Monika.

Zanim wejdą do wody, najpierw się rozgrzewają. Natomiast po kąpieli często organizują wspólne ognisko z gorącą kawą i ciastkami.

Dwa razy w tygodniu kąpiel odbywa się w Lginu.

– Szczególnie ta wieczorna, w środę, daje mnóstwo frajdy, bo gdy jest ciemno zapalamy lampki i pochodnie, co tworzy fantastyczną atmosferę – relacjonuje pani Monika.

Grupie zdarzają się także wspólne wyjazdy. W tym sezonie wybrali się do Przysieki koło Karpacza, a w ostatnią niedzielę kąpali się z ekipą zaprzyjaźnionych morsów w Boszkowie.

Dlaczego warto zacząć morsować? Powodów jest wiele.

Podczas zanurzenia się w lodowatej wodzie dochodzi do skurczu powierzchniowych naczyń krwionośnych. Krew dociera głębiej i poprawia krążenie w narządach wewnętrznych i tkankach, co ma fantastyczne przełożenie nie tylko na wygląd fizyczny ( redukcja skórki pomarańczowej), jak i psychikę ( endorfiny). Niewątpliwie morsowanie poprawia odporność. Morsy o wiele rzadziej chorują niż zwykli śmiertelnicy. Co istotne, zimowe kąpiele leczą „zmarzluchów” z uczucia dyskomfortu zimą. Ci, którzy dotąd kulili się pod wpływem chłodu, po regularnych przygodach z morsowaniem stają się mniej wrażliwi na chłody.

-Zanim zaczęłam morsować chodziłam spać w grubych skarpetach. Zawsze było mi zimno. Teraz zima mi niestraszna – mówi Beata Budzyńska z Rydzyny, która morsuje z klubem Yeti w Osiecznej.

Panie z pewnością ucieszy fakt, że morsowanie odchudza, bo lepsze ukrwienie powoduje że organizm szybciej usuwa toksyny i chętniej pozbywa się nadmiaru tkanki tłuszczowej. Chłód zmusza ciało do spalania dodatkowych kalorii.

– Zimowe kąpiele redukują też dolegliwości związane ze zwyrodnieniami stawów i chorobami reumatycznymi oraz redukują stany zapalne. To także wspaniałe wsparcie dla układu sercowo-naczyniowego.

Dla wielu morsów ten pierwszy raz w wodzie jest niezapomniany. Jest ekscytacja, odrobina lęku i radość, że się udało.

– Najważniejsze, by wchodząc do wody, nie zapomnieć o spokojnym oddychaniu – podsumowuje B. Budzyńska.

Karolina Bodzińska