Wygrałem z Neczyńskim

fot. S. Skrobała

Dziennikarstwo to jednak ciężka robota, zwłaszcza pisanie felietonów. Niby człowiek tylko przebiera palcami po klawiaturze komputera, ale ile nerwów i stresu musi doświadczyć, gdy już jego dzieło żyje swoim życiem. Do sądu mogą cię nawet pozwać, jak np. uczynił to redaktor naczelny ABC Antoni Neczyński. Ale są też dni tryumfu, gdy dowiadujesz się, że jednak ty miałeś rację i wygrywasz taki proces.

Wszystko zaczęło się w styczniu 2014 roku, gdy dziennikarz Panoramy napisał artykuł o rozbudowie kotłowni Zatorze w Lesznie, która nie tylko według niego okazała się przedwczesna. Tytuł brzmiał: „Pomyłka czy celowe działanie? ”. Wiosną 2014 r. miała być uruchomiona elektrociepłownia zasilana gazem. Dzięki budowie tzw. bloku kogeneracyjnego Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej w Lesznie miało sprzedawać prąd i tzw. certyfikaty energetyczne za wytwarzanie ekologicznej energii. Nie wiadomo jednak było, czy warta 21 mln zł inwestycja przyniesie zapowiadane korzyści, bo brakowało przepisów umożliwiających handel tymi certyfikatami. Autor zacytował radnego Sławomira Szczota, który nie krył oburzenia zielonym światłem ze strony władz miasta dla inwestycji, mimo wątpliwości co do rentowności inwestycji.

Nasz tekst spotkał się z reakcją na łamach ABC. Redaktor naczelny Antoni Neczyński napisał polemiczny artykuł „Polityczna elektrownia” We wstępie wskazał, że radny PiS, a za nim nasz tygodnik stanowczo skrytykowaliśmy decyzję o budowie elektrociepłowni, kwestionując jej opłacalność i sensowność. Czy mieli rację? – zadał retoryczne pytanie autor i w obszernym tekście sam sobie na nie odpowiedział. Oczywiście według niego nie mieliśmy racji, a tytuł wskazywał, że wpakowaliśmy się w jakąś politykę. Postanowiłem kontynuować polemikę i w odpowiedzi napisałem felieton „ABC kadzenia władzy”, zarzucając autorowi, że postawił fałszywą tezę, sugerując, że jesteśmy przeciwni budowie elektrociepłowni. A nasza ocena była inna – że miejska spółka zdecydowała się na kosztowną inwestycję przedwcześnie, co zresztą potwierdza się do dziś. Na koniec pozwoliłem sobie na ogólną ocenę twórczości naczelnego ABC.

Szef konkurencyjnej gazety zamiast odpowiedzieć mi na łamach pozwał mnie i redakcję do sądu, żądając przeprosin. Proces w pierwszej instancji przed leszczyńskim wydziałem cywilnym sądu okręgowego zakończył się wyrokiem po myśli powoda. Jednak apelacja była dla nas korzystna. W grudniu ub.r. Sąd Apelacyjny w Poznaniu zmienił zaskarżony wyrok i powództwo w całości oddalił. Z uzasadnienia do wyroku wynika, iż sąd pierwszej instancji nie uwzględnił całokształtu okoliczności sprawy, w tym kontekstu sytuacji. Do postawienia naczelnemu ABC spornych zarzutów doszło bowiem w trakcie debaty publicznej dotykającej żywotnego problemu gminy, w której obie strony zajmowały stanowisko.

Sąd przypomniał, iż wolność dyskusji stanowi wartość chronioną w Konstytucji RP. Osoby biorące udział w takiej debacie, m.in. dziennikarze, mogą posługiwać się ostrzejszymi sformułowaniami. Uznał, że moje uwagi pod adresem adwersarza nie przekroczyły ram dopuszczalnej krytyki. „Powód jako dziennikarz winien liczyć się z tym, że jego działalność zawodowa będzie podlegała ocenie innych komentatorów życia społecznego i oceniana nie zawsze pochlebnie” – orzekł sąd i ja się z tym zgadzam.

Robert Lewandowski

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*