Za komórkę w ręce dostaniesz mandat

Jazda rowerem z telefonem komórkowym w ręce to niestety częsta praktyka fot. armulatomasz.blogspot.com

Rosnąca liczba kilometrów dróg rowerowych i pieszo-rowerowych sprawia, że coraz więcej osób korzysta z jednośladów. Jeżdżą rowerami rekreacyjnie, ale traktują je też jako środek lokomocji, by dotrzeć do pracy czy szkoły.

Dziś podczas projektowania i budowania nowych dróg standardem jest towarzysząca im infrastruktura dla rowerzystów. Niestety, ci ostatni podczas korzystania z takich traktów łamią przepisy. Jednym z największych grzechów amatorów jednośladów, podobnie jak kierowców aut, jest korzystanie podczas jazdy z telefonu komórkowego.

Rower jest pojazdem, a w art. 45 Prawo o ruchu drogowym czytamy, że „kierującemu pojazdem zabrania się m.in. korzystania podczas jazdy z telefonu wymagającego trzymania słuchawki lub mikrofonu w ręku”. Tymczasem nagminnie na drogach rowerowych spotykamy osoby jadące rowerem i jednocześnie trzymające przy uchu telefon komórkowy. Mało tego, niektórzy nawet w czasie jazdy i to całkiem szybkiej… odpisują na sms-y.

Przepisy ruchu drogowego mówią o tym, że nie można jechać rowerem bez trzymania co najmniej jednej ręki na kierownicy. Drugiej ręki nie można jednak wykorzystywać do tego, by rozmawiać przez telefon. Za takie zachowania możemy zostać ukarani mandatem – podkreśla asp. sztab. Monika Żymełka, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Lesznie.

Bardzo często rowerzyści przemieszczają się ze słuchawkami na lub w uszach. Jak podkreśla Monika Żymełka, nie jest to zabronione. Trzeba jednak pamiętać, że również wpływa to na bezpieczeństwo, szczególnie gdy bardziej skupiamy się na muzyce dochodzącej ze słuchawek niż na tym, co dzieje się wokół nas. Wtedy nietrudno o kolizję czy wypadek. Podobnie jest z rozmowami telefonicznymi prowadzonymi z wykorzystaniem mikrofonu i słuchawek. Akcesoria te na rowerze nie są zabronione, a więc rozmowa również. Kiedy jednak rowerzysta skupi się na konwersacji, może się zagapić.

Nie wszędzie są drogi dla jednośladów czy przejazdy rowerowe przecinające drogi publiczne. Jeśli nie ma takiego przejazdu, wówczas powinno się zsiąść z roweru i przeprowadzić go przez pasy. Zdarza się, że rowerzyści, działając wbrew obowiązującym ich przepisom, zeskakują z jednośladu już na pasach, robią kilka kroków i jeszcze przed pokonaniem przejścia ponownie wskazują na rower. W ten sposób także stwarzają niebezpieczne sytuacje dla siebie oraz innych.

Rosnąca liczba przejazdów rowerowych, dzięki którym rowerzyści nie muszą co chwilę schodzić ze swoich jednośladów, to dobre rozwiązanie. Trzeba jednak pamiętać, że nawet przy zielonym świetle, zamiast gnać szybko przed siebie, lepiej rozejrzeć się dokoła. W myśl zasady ograniczonego zaufania, która powinna towarzyszyć wszystkim uczestnikom ruchu drogowego.

Cały artykuł jest również dostępny w 46 numerze Panoramy Leszczyńskiej z 2018 roku. Zapraszamy do zakupu e-wydania:

AUTOR ARTYKUŁU: Anna Machowska

6 KOMENTARZE

  1. Chyba jakiś żart? Kto ma te mandaty dawać? Straż miejska nie może a policja na L4. Nawet jak widzi to nie reaguje. A piesi reagują, a rodzice zwracają uwagę młodym? A rodzice sami nie gadają? Jeszcze sms-y piszą w czasie jazdy rowerem. Samochodem również

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*