Zakonnik z Lubinia na walizkach

Opat prezes ojciec Maksymilian Nawara z Lubinia (w środku) w towarzystwie włoskich benedyktynów Fot. arch

We wrześniu ubiegłego roku ojciec Maksymilian Nawara – dotychczasowy podprzeor klasztoru benedyktynów w Lubiniu, jako pierwszy Polak został wybrany na funkcje opata prezesa międzynarodowej Kongregacji Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny.

Po wyborze jego dotychczasowy przełożony przeor lubińskiej wspólnoty brat Izaak Kapała mówił, że w swym macierzystym klasztorze będzie gościem. Słowa te są zgodne z rzeczywistością. W Lubiniu, ze względu na obecne obowiązki, bywa rzadko. Udało nam się go jednak zastać w podkrzywińskim zgromadzeniu. Dał się nakłonić do wspomnień związanych z wrześniowym wydarzeniem oraz do przybliżenia zadań, które czekają go w różnych zakątkach świata.

Wybór na opata prezesa był dla mnie zaskoczeniem – opowiada zakonnik Maksymilian Nawara. – W połowie września do Subiaco we Włoszech, gdzie odbyła się kapituła generalna Kongregacji Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny, udali się zwierzchnicy oraz delegaci 25 klasztorów oraz 28 wspólnot afiliowanych z prawie wszystkich kontynentów. Jednym z ostatnich punktów był wybór nowego opata prezesa. Dotychczasowy 73-letni Niemiec o. Ansgar Schmidt już dalej nie chciał kontynuować swej posługi. Po kilku głosowaniach okazało się, że to mi współbracia chcą powierzyć tę funkcję. Zgodziłem się. W symbolicznym miejscu w grocie św. Benedykta w Sacre Speco odbyła się uroczysta benedykcja, składająca się m.in. z błogosławieństwa oraz uroczystej modlitwy nad opatem.

Kongregacja Zwiastowania NMP jest jedną z 19 skupiających klasztory benedyktyńskie męskie i żeńskie. Jako jedyna ma jednak charakter międzynarodowy i w jej skład wchodzą zgromadzenia z Europy, Azji, Afryki i obu Ameryk. Powstała w 1927 r. z inicjatywy belgijskiego zgromadzenia Maredsous. Wchodzą do niej miedzy innymi wszystkie klasztory benedyktyńskie działające w Polsce.

Niektórzy o wyborze opata prezesa mówią „małe konklawe”, ponieważ odbywa się ono na podobnych zasadach. Nikt oficjalnie nie przedstawia kandydata, a on sam nie omawia swego programu. Kadencja opata trwa 8 lat, a następne – gdy ta sama osoba zostanie wybrana – 4 lata.

Dlaczego mi powierzono ten zaszczyt? Nie wiem – mówi nam ojciec Maksymilian Nawara. – Być może dlatego, że byłem dość znany wśród zakonników kongregacji oraz miałem już pewne doświadczenie. Od 6 lat pełniłem funkcję jednego z asystentów dotychczasowego opata prezesa. Jeździłem do klasztorów w różne części świata. Miałem tam odczyty, wykłady, głosiłem słowo boże. Być może mój styl pracy wielu elektorom odpowiadał.

Oprócz opata prezesa kongregacja dokonała także wyboru jego asystentów. Reprezentują oni różne państwa i różne kontynenty. Jest ich siedmiu. Opat prezes to funkcja nadrzędna nad wszystkimi zgromadzeniami wchodzącymi w skład kongregacji. Do jego obowiązków należy przeprowadzenie co cztery lata wizytacji w każdym z klasztorów. Dotyczą one trzech zagadnień: życia duchowego, braterskiego i ekonomicznego. Po zapoznaniu się z sytuacją opat prezes przedstawia raport, w którym znajdują się m.in. pewne zalecenia na przyszłość. Po roku wizytacja musi być powtórzona.

Do tej pory opatowi prezesowi o. Maksymilianowi Nawarze udało się zwizytować kilka opactw m.in. w Indiach, Belgii, Irlandii czy w Polsce w Tyńcu. W lutym i marcu uda się w tym celu m.in. do Izraela, Indii oraz Francji.

– Obserwując klasztory w różnych częściach świata widzę, że borykają się z różnymi problemami – tłumaczy o. Maksymilian. – W Europie Zachodniej brakuje kandydatów do nowicjatu. W Afryce oraz Indiach jest ich sporo, jednak ze względu na to, że mogą trafiać do zakonów kandydaci już od 15 roku życia, trzeba zwrócić uwagę na właściwą formację. W Irlandii oraz Belgii, gdzie klasztory z naszej kongregacji prowadzą szkoły, należy je dostosować do zmian oświatowych. Ponadto różnią się one ze sobą językowo i kulturowo.

Do obowiązków opata prezesa należy pomoc w różnych kwestiach m.in. formacyjnych i prawnych wszystkim zakonnikom kongregacji Zwiastowania NMP. Ojciec Maksymilian mówi, że codziennie dochodzą do niego maile lub odbiera telefony w tych sprawach z różnych części świata. W miarę możliwości stara się interweniować.

Pracy jest sporo – wyjaśnia opat prezes. – W ciągu roku siedem miesięcy będę w rozjazdach, a tylko pięć w Lubiniu, gdzie znajduje się moja siedziba. Same podróże są najbardziej męczące. Udając się do klasztoru w Indiach, będę miał dziewięć międzylądowań, a różnica czasu pomiędzy Polską a tym krajem to 4,5 godziny. Natomiast między Polską i Kalifornią, gdzie znajduje się nasz klasztor, to 9 godzin. Nierzadko, aby choć trochę pospać robię to w samolocie.

Jak przyznaje o. Maksymilian Nawara jego wybór na stanowisko opata prezesa kongregacji przyczynił się do wzrostu prestiżu lubińskiego klasztoru. Po wyborze spotkał się z przewodniczącym Episkopatu Polski Arcybiskupem Stanisławem Gądeckim. Przysługują mu atrybuty władzy biskupiej mitra i pastorał.

Jego wybór był zaskoczeniem dla lubińskich współbraci. Choć się cieszyli, wielu z nich zdawało sobie sprawę, że reorganizacji ulegnie funkcjonowanie klasztoru. Nowy opat prezes przestał być m.in. podprzeorem. Cały czas jednak zajmuje się unikatowym w skali kraju ośrodkiem medytacji chrześcijańskiej, zapoczątkowanym przez o. Jana Berezę.

W mniejszym zakresie, ale kontynuuje jego funkcjonowanie – reasumuje Maksymilian Nawara. – Przygotowuję następców do zajmowania się ośrodkiem, ale to musi potrwać. Wracając do Lubinia staję się zwykłym zakonnikiem. Zgodnie z harmonogramem przeora myję naczynia, biorę udział w codziennych obowiązkach. Gdy przyjdzie czas na wizytację, uczyni to mój pierwszy asystent. Bardzo krzepiące było zdanie jednego z tynieckich benedyktynów podczas mojej ostatniej wizyty, że wizytacja po raz pierwszy od XVIII w. mogła odbyć się w tej wspólnocie w języku polskim.

Cały artykuł jest również dostępny w 7 numerze Panoramy Leszczyńskiej z 2019 roku. Zapraszamy do zakupu e-wydania:

AUTOR ARTYKUŁU: Gerwazy Konopczyński

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*