Zbudować silny zespół to priorytet. Nie mamy planu B

Z Piotrem Rusieckim, prezesem Fogo Unii Leszno, rozmawia Mariusz Cwojda.

Nie chcę panu słodzić, ale dwa sezon za sterami w Unii Leszno zakończyły się dwoma finałami play off, w tym jednym tytułem mistrzowskim. Nie znam bardziej skutecznego prezesa w Speedway Ekstralidze. Jakie są pana metody działania, że przynoszą aż tak dobre wyniki?

Dziękuję za uznanie, ale to nie ja jeżdżę i zdobywam punkty, tylko chłopacy. Posiadamy bardzo dobrą drużynę – tyle mogę powiedzieć. Założyliśmy sobie konkretne cele i konsekwentnie do nich dążyliśmy. Walka, praca i dążenie do celu napędzały całą naszą machinę. Ja i ludzie w klubie robimy swoje i – co najważniejsze – drużyna stanęła na wysokości zadania.

Pana poprzednik prezes Józef Dworakowski we wcześniejszych trzech sezonach nie mógł z drużyną wdrapać się na podium. Zasiadał pan wtedy we władzach klubu i mógł analizować. Co trzeba było zmienić po objęciu funkcji prezesa, by drużyna zaczęła walczyć o medale?

W sporcie nie ma jednej definicji, która poprowadzi do sukcesu lub go zapewni. Na dobry wynik składa się wiele rzeczy, a nierzadko decyduje nawet przypadek. Trzeba mieć trochę szczęścia. Bez niego ani rusz. Do tego trzeba dołożyć pracę i wytrwałość. Pracę prezesa Józefa nie można oceniać w kategorii błędów. Zrobił naprawdę bardzo dużo.

Ponad dwa lata temu zdecydował się pan na odważny ruch, podpisując kontrakt z Nicki Pedersenem. Tym samym, który prawie został wyklęty z Leszna po pamiętnym meczu z PGE Marma Rzeszów w 2012 roku. Dzisiaj Pedersen jest jednym z bohaterów Unii.

Potrzebowaliśmy lidera. Odkąd Leigh Adams zakończył karierę, nie mieliśmy zawodnika, który pociągnie zespół. Niestety, początkowo nasz plan się nie sprawdzał. Ale dzisiaj jestem zadowolony, bo Nicki sprawdza się. W kilku meczach pojechał bardzo dobrze. Miał biegi, w których wyciągnął kolegę z drużyny na 5:1. To jest zupełnie inny człowiek, niż był wcześniej.

Nicki sam zrozumiał, czy musiał pan z nim rozmawiać albo wymóc, by na torze bardziej dbał o interes zespołu?

Rozmawiamy i korespondujemy ze sobą bardzo dużo i często. Rozmawiamy przed, po i w trakcie meczu. To jest systematyczna praca, żeby wszystko było okey. Nicki rozumie o co chodzi. Chce jeździć dla Leszna, podpisał nowy kontrakt i jest integralną częścią naszej drużyny.

Gdy w 2014 roku nie spełniał oczekiwań, miał pan obawy, że może się nie udać?

Może to nie był strach lub obawy. Byłem trochę nieświadomy tego, co może się zdarzyć. Rzeczy, które się wydarzyły z udziałem Nickiego, znajdowały się poza moimi myślami. Na szczęście, wszystko udało się poukładać. Jesteśmy zadowoleni ze współpracy.

Dla mnie zawodnikiem numer jeden w Unii jest Piotr Pawlicki. Młody zawodnik, wychowanek, perspektywiczny z dużymi nadziejami na przyszłość. Chłopak, który w niedalekiej przyszłości powinien być liderem Byków, ale również zamieszać w światowej czołówce. Jak daleko zaawansowane są rozmowy kontraktowe z Piotrem i jego bratem Przemkiem?

Pod względem zdobyczy punktowych Piotr był najskuteczniejszym zawodnikiem Unii w tym sezonie i chwała mu za to. Jest wspaniały zawodnikiem i co do tego, nie mamy wątpliwości. Negocjacje to jednak osobna sprawa. One cały czas się toczą. Teraz zostały na krótko zawieszone, bo Pawliccy polecieli do Australii. Jak wrócą, siadamy do stołu i rozmawiamy. Będziemy próbowali się dogadać.

Po dwóch spotkaniach i rozmowach z Pawlickimi jesteście bliżej, czy jednak dalej od podpisania kontraktów?

Nie mogę określić, czy dalej czy bliżej? Negocjacje toczą się i dopóki nie zostaną sfinalizowane złożeniem autografów na umowie, nie mogę i nie chcę oceniać sytuacji.

Cały wywiad w 44 numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

PLATFORMA NEXTO PLATFORMA EGAZETY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*