Zdjęcia Piotra Dziełakowskiego nagrodzone na festiwalu filmowym

Piotr Dziełakowski pasjonuje się życiem żurawii. Zbiera pieniądze na film „Człowiek i żuraw”. Fot. Karolina Bodzińska
Piotr Dziełakowski pasjonuje się życiem żurawii. Zbiera pieniądze na film „Człowiek i żuraw”. Fot. Karolina Bodzińska

Rozmowa z fotografem Piotrem Dziełakowskim, pasjonatem żurawi, którego zdjęcia do węgierskiego filmu wygrały na festiwalu filmowym w Meksyku .

Człowiek, który łączy dwie pasje, dwie miłości – do fotografii i do przyrody. Kiedy i jak zaczęła się pana przygoda z fotografią i z naturą?

Piotr Dziełakowski: Człowiek rodzi się z pewnym predyspozycjami. Zawsze byłem bardzo wrażliwym dzieckiem. I może ta pasja do przyrody bierze się właśnie z tej wrażliwości i że zawsze wszystko przeżywałem bardziej. Kiedy byłem mały, uwielbiałem jeździć pociągiem, ale nie dlatego, że fascynowała mnie kolej. Lubiłem oglądanie tego, co dzieje się za oknem. Wypatrywałem wtedy na polach zwierząt: saren, jeleni, lisów i jak je zobaczyłem, to był to dla mnie taki duży zastrzyk pozytywnej energii. Później kupiłem sobie lornetkę na targu w Zielonej Górze, a następnie aparat i zacząłem jeździć do lasu. Mój ojciec zawsze miał pasję do wędkarstwa, ale przede wszystkim lubił spędzać czas na łonie natury. Myślę, że jest to u nas rodzinne.

Węgierski film, do którego robił pan zdjęcia ,otrzymał nagrodę na Festiwalu Filmowym w Meksyku. Jak to się stało, że pana zdjęcia znalazły się w tej produkcji?

W 2007 roku udało się zrealizować projekt streamingu gniazda żurawi. Dzięki temu wiele osób na całym świecie miało szansę zobaczyć te niesamowite ptaki. Odezwała się też do Nadleśnictwa Włoszakowice taka elitarna ekipa filmowa, która dostała zlecenie z Parku Narodowego w Hortobágy na Węgrzech na realizację filmu o życiu żurawia. W tym parku co roku pojawiają się ogromne skupiska żurawi, ale chcąc zrealizować film o tych ptakach, musieli mieć też inne nagrania. Szukali miejsca, gdzie będą mogli nakręcić chociażby okres lęgowy żurawi i dzięki temu streamingowi, który zobaczyli w Internecie, skontaktowali się z nami. Postanowili tu przyjechać, ale wiadomo, że w ciągu kilku dni nie byli w stanie nakręcić kompletnego materiału do filmu, ponieważ pewne sytuacje w życiu żurawia dzieją się tylko przez trzy dni w roku. Jest to tzw. sezon, który bardzo trudno sfilmować, ze względu na pogodę lub inne czynniki. Dlatego czasami trzeba czekać kolejne 365 dni na to samo wydarzenie. Poprosili mnie więc, żebym pokazał im swój materiał, a jak go zobaczyli, to im się spodobał i natychmiast chcieli podpisywać umowę i wykorzystać go w swoim filmie.

Jaka część zdjęć w filmie jest pana autorstwa?

Po tym jak wzięli mój materiał, reżyser tego filmu napisał mi, że ujęcia z całego okresu godowego i lęgowego są moje, poza paroma kadrami, które udało im się nakręcić, jak tutaj byli. Bardzo mi podziękował za to, że użyczyłem im swoich nagrań, a ja stwierdziłem, że jak miały leżeć w szufladzie, to dobrze, że się na coś przydały.

Jak pan zareagował na informację o sukcesie filmu?

Dostałem e-mail od Węgrów z jakąś informacją, ale nie miałem czasu do niego zajrzeć. I któregoś dnia widzę, że Krzysztof Jasek z Kaja Komputer, z którym realizowałem streaming żurawi, wrzucił coś na nasz wspólny profil na Facebooku „Żuraw w lesie”. Dopiero wtedy dowiedziałem się, że film „Żurawie w przestworzach” z moimi zdjęciami otrzymały tytuł najlepszego filmu w kategorii ochrona przyrody na festiwalu w Meksyku.

Dwa z trzech pana marzeń, a mianowicie prowadzenie akcji edukacyjnych o żurawiach oraz realizacja streamingu z gniazda tych ptaków zostały spełnione. Obecnie realizuje pan film „Człowiek i żuraw”. Co dalej?

Powiem szczerze, że jeżeli chodzi o pasję, to czuję się spełniony. Inne marzenia związane są z moją rodziną. Poza tym wszystko już osiągnąłem. Chciałbym tylko dalej mieć możliwość realizowania tego, co do tej pory. Chciałbym w przyszłości móc z żyć z tej mojej pasji.

Prowadzi pan audycję w radiu , organizowane są wystawy pana zdjęć. A konkretnie gdzie i kiedy?

W Radio Zachód ma swój program Małgorzata Naber-Dybaś i w ramach tego ja mam tam swój kwadrans pt. „Opowieści dzikiej treści”. W każdą środę o godz. 21:45 opowiadam o moich przygodach w lesie. Natomiast we wschowskiej bibliotece prezentowana jest wystawa moich zdjęć. Poza tym film „50 cm życia” dostępny jest w internecie za darmo na Youtubie.

Agnieszka Gertych