Jak zintegrować się z Romami i Ukraińcami?

fot. S. Skrobała

Człowiek niby długo żyje na tym świecie, a na dodatek pracuje ponad 30 lat w mediach, a jednak wszystkiego nie wie. Przykładowo tego, że w Śmiglu co środę odbywa się targ, na który przyjeżdżają tysiące klientów i jest to jeden z w większych tego typu w Wielkopolsce. Nie miałem też świadomości, iż w Lesznie żyje ponad 200 Romów, co również plasuje nas w czołówce województwa. Poza tym mieszka i pracuje w naszym mieście coraz więcej Ukraińców.

W Śmiglu żyje niewiele ponad 5 tys. ludzi, ale co środę pojawia się tu kilka dodatkowych tysięcy, by odwiedzić miejskie targowisko. Co ciekawe, również tutaj można spotkać cudzoziemców, m.in. handlujących Bułgarów, Rumunów, Ukraińców. Jednym z bohaterów reportażu w dzisiejszym wydaniu PL jest Bułgar Mustafa z Poznania handlujący ciuchami. U niego jest tanio, bardzo tanio: bluzki za 10 zł, a sukienki za 30 zł. Podobnych stoisk jest więcej, a nasi rodacy, zwłaszcza kobiety, chwalą sobie tak niskie ceny. Czemu zawdzięcza sukces targ w Śmiglu? Poza niskimi cenami, także usytuowaniem – w centrum miasta, a także stałym dniem funkcjonowania – w każdą środę.

Warto też odesłać czytelników do krótkiej rozmowy z szefową leszczyńskiego MOPR-u Donatą Majchrzak-Popławską, z której dowiemy się, iż Leszno otrzymało 32 tys. zł na integrację społeczności romskiej. Środki pójdą na zorganizowanie świetlicy dla dzieci i wyprawki szkolne. Wiadomo nie od dziś, że z edukacją w tej społeczności nie jest najlepiej i oby te działania miasta coś w tej materii zmieniły. Może powołanie asystenta rodzin romskich coś tu pomoże, lecz może być problem ze zwerbowaniem takiej osoby. Próbowano wcześniej i nie udało się.

Miasto próbuje też uczynić coś dla integracji Ukraińców z resztą mieszkańców. W ubr. przyjechało ich do pracy ok. 5 tys. Problem w tym, iż przeważnie przebywają u nas tylko kilka miesięcy, na czas pracy, a potem wracają do ojczyzny. W takich warunkach trudno o pełną integrację z nami, mieszkańcami. Wiem coś na ten temat, gdyż prawie 30 lat temu byłem przez dwa miesiące “na robotach” w Niemczech. Głównym moim celem było zarobienie jak największej gotówki, wówczas jeszcze marek, przy minimalizowaniu wydatków. Dlatego targałem ze sobą gotowe dania obiadowe z Pudliszek, by codzienne bytowanie było jak najtańsze. Żadnych broszur czy informatorów dla Polaków nie było.

Chwała więc leszczyńskim włodarzom, iż zdecydowali się wydać poradnik po polsku i ukraińsku podpowiadający, jak załatwić w Lesznie nie tylko sprawy urzędowe, lecz także świadczenia zdrowotne czy socjalne, jak wynająć mieszkanie czy uzyskać prawo jazdy. Super pomysł!

Nie wiem czy wspomniane przedsięwzięcia przyczynią się do tego, że Romowie chętniej będą posyłać dzieci do szkoły, a Ukraińcy będą chcieli zamieszkać w naszym mieście na dłużej. Musimy mieć jednak świadomość, iż z powodów demograficznych nas, Polaków, będzie coraz mniej, więc cała nadzieja w osiedlających się u nas innych, bardziej płodnych, nacjach. Jedni widzą w tym zagrożenie dla naszego miasta i kraju, ja zauważam też pozytywy. Leszno z racji statusu miasta granicznego zawsze było tyglem wielu narodowości. Być może za kilkadziesiąt lat znów tak się stanie?

1 KOMENTARZ

  1. Tytuł artykułu jest totalnie błędny Panie Robercie. Czy naprawdę uważa Pan, że to my autochtoni powinniśmy integrować się z Romami i Ukraińcami czy oni z nami. Problem jest taki, że ile bym rodzin Romskich nie znał to ich chęć do integracji z “nieromami” jest praktycznie zerowa.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*