Co zrobić, gdy dziecko się zakrztusi, oparzy lub upadnie?

Spotkanie dla rodziców prowadził ratownik medyczny Marcin Gbiorczyk Fot. mach

Według statystyk, aż 70 procent wypadków z udziałem dzieci ma miejsce w domu. Niestety, skaleczenia, upadki, oparzenia, zatrucia czy zakrztuszenia maluchów są na porządku dziennym. Dlatego szalenie ważne jest, aby rodzice lub opiekunowie wiedzieli, jak w razie potrzeby im pomóc.

W przypadku dzieci czas reakcji ma ogromne znaczenie. Warto działać zanim na miejscu pojawią się służby ratunkowe. Niedotlenienie na przykład może prowadzić do nieodwracalnych uszkodzeń narządów wewnętrznych, przede wszystkim mózgu – przestrzegał Marcin Gbiorczyk, ratownik medyczny, który niedawno prowadził dla rodziców szkolenie z zakresu udzielania pierwszej pomocy. – Zanim jednak rzucimy się z pomocą upewnijmy się, że sami jesteśmy bezpieczni. W żaden sposób nie uratujemy przecież dziecka, jeśli stracimy przytomność, a do tego bardzo szybko może dojść choćby przy porażeniu prądem.

Dlatego też, jeśli nie byliśmy świadkami wypadku na początek postarajmy się wypytać malucha, co się stało, a jeśli nie jest to możliwe spróbujmy sami to wydedukować na podstawie zastanej sytuacji. Dzięki temu podejmiemy właściwe i adekwatne do danego zdarzenia działania.

Najważniejsze, aby nie bać się udzielać pomocy i to nawet wówczas, jeśli ktoś nie ma odpowiedniego szkolenia. Wiele rzeczy w ratownictwie wykonuje się intuicyjnie. Rodzic w sposób naturalny wie, jak się zachować – przekonuje M. Gbiorczyk.

Oczywiście, w niektórych przypadkach niezbędne będzie też sięgnięcie po apteczkę. Problem w tym, że choć w domu ma ją chyba każdy z nas to, gdy przychodzi potrzeba skorzystania z niej, okazuje się, że właściwie nie ma w niej nic wartościowego.

Podstawa to lek przeciwgorączkowy i przeciwbólowy. Niezbędny jest też plaster. Im bardziej kolorowym tym skuteczniejszy, bo w przypadku dzieci ma to działanie psychologiczne – pół żartem pół serio dodał M. Gbiorczyk.

Powinny się w niej znaleźć jednak również bardziej wysublimowane rzeczy jak choćby plaster hydrożelowy, który świetnie sprawdza się przy oparzeniach. Zapewnia nie tylko ulgę w bólu, ale też dzięki odpowiedniemu nawodnieniu ułatwia regenerację skóry i zapobiega wystąpieniu infekcji.

Jeśli już o oparzeniach mowa to przestrzegam przed smarowaniem ich różnymi maściami czy spożywczym tłuszczem lub śmietaną. Nie wolno też oparzonych miejsc polewać spirytusem – zaznaczał M. Gbiorczyk. – Oparzoną część ciała trzeba po prostu włożyć pod zimna wodę i chłodzić, aż do ustąpienia bólu. Anna Machowska

Cały artykuł w 47 numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*