Żyją w cieniu Rydzyny, ale mają czym się pochwalić

Do Kłody z Leszna to jak rzut beretem. Trasa na wyprawę rowerową wręcz idealna. Dukt wiedzie przez las, dalej wzdłuż rydzyńskiego zalewu. Po drodze można zwiedzić Rydzynę. Kłoda nieformalnie dzieli się na dwie części. Jeśli na krzyżówce skręcimy w prawo dotrzemy do Dużej Kłody, na lewo mamy Małą Kłodę.

– Zaskakujący jest fakt, że to nieformalne nazewnictwo pojawia się nawet na niektórych mapach – zauważa Waldemar Szewczyk, radny gminy Rydzyna, mieszkaniec Kłody, leśnik i pasjonat historii.

Fakt, na mapie rowerowej Leszno Region oznaczono obie miejscowości. W Kłodzie Dużej mieszkają rodowici kłodzianie, gospodarze z dziada pradziada.

– Natomiast Mała Kłoda to w większości bloki popegeerowskie. W latach sześćdziesiątych ściągano tam pracowników z całej Polski. Najwięcej było chyba górali. Dziś zupełnie się zasymilowali. Kiedy byłem dzieckiem z Małej Kłody do pracy w pegeerze w Dużej Kłodzie szła armia ludzi. Dziś ludzi zastąpiły maszyny – mówi W. Szewczyk.

Jeszcze dwa lata temu Kłoda była największą wsią w gminie Rydzyna, ale dziś – pod kątem liczby mieszkańców- zdecydowanie przegoniło ją Dąbcze.

Waldemar Szewczyk wyjmuje opasłe tomisko wypełnione kopiami oryginalnych zdjęć dawnej, przedwojennej i powojennej Kłody. Barwnie opowiada o każdym mieszkańcu i budynku. O młynarzu Chudzińskim, o znamienitych rodzinach Loksiów i Zamelków.

– Kiedyś żona przygotowywała wystawę i mieszkańcy dostarczyli nam mnóstwo ciekawych materiałów – tłumaczy.

Na fotografiach można znaleźć niezłe smaczki, choćby znak drogowy z informacją, że zarówno do Poznania jak i do Wrocławia jest stąd 88 kilometrów.

– Zadziwiające, bo aktualnie do Poznania jest bliżej – śmieje się radny i przegania kota Gucia, który podejmuje rozpaczliwe próby położenia się na zdjęciach. Mały rozrabiaka nie daje dłuższy czas za wygraną.

Kolejny kadr przedstawia dawną gorzelnię, którą podpalili radzieccy żołnierze. Jest też przedwojenny staw na tle którego stoją uśmiechnięci ludzie. XIX wieczny pałac Herrmannów, który dziś mocno podupadł, na archiwalnych zdjęciach wygląda wprost wyśmienicie.
Miejscem, które warto obejrzeć jest znajdujący się przy wjeździe do Dużej Kłody cmentarz ewangelicki. Kiedyś znajdowała się tu kaplica z Matką Boską Kłodzką, która zasłynęła z cudów. Potem wybudowano kościół będący wierną kopią w skali 1:3 kościoła św. Stanisława Biskupa w Rydzynie. W 1797 roku zawaliła się wieża i świątynię rozebrano. Nekropoli czas nie oszczędził, ale w porównaniu do wielu podobnych cmentarzy znajdujących się w naszym regionie jest utrzymana w niezłym stanie. Na niektórych grobach palą się znicze, a wszechobecny bluszcz nadaje miejscu wyjątkowego charakteru. O porządki dbają ludzie z Centrum Integracji Społecznej w Kłodzie (CIS).

CIS to drugie – zaraz po wybudowanej pięć lat temu z funduszy unijnych świetlicy wiejskiej – serce wsi. Skupia ludzi którym trudno z różnych względów odnaleźć się na rynku zawodowym. Tu mogą liczyć na wsparcie, pracę i rozwijanie zainteresowań. Spod ich rąk wychodzą pięknie odrestaurowane meble, cudeńka wykonane metodą decupage oraz ręcznie robiona biżuteria. Wszystko to można kupić za nieduże pieniądze.
Co ciekawe, CIS powstało w budynku  w którym niegdyś mieściła się świetlica wiejska, a przed wojną gospoda. W 2012 roku nieruchomość  była w  nienajlepszym  stanie, ale ludzie z CIS, po wprowadzeniu się, dokonali tu prawdziwego cudu.
Karolina Bodzińska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*